Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bonus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bonus. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

#027,5 - Bonus Halloween cz.1

- Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł, to Halloween. - mruknęła Amber, rozglądając się po lesie. - Nuka, gdzie jesteś?! 

Jakim cudem znalazła się po środku lasu, zupełnie sama? Odpowiedzią jest konwersacja między przyjaciółmi kilka dni temu.


"- Zróbmy Halloweenowy test na odwagę! - krzyknęła Nuka, z iskierkami tańczącymi w oczach. Była wyraźnie zmotywowana.
- Miałem dokładnie ten sam pomysł! - wrzasnął z tym samym entuzjazmem Mark. Przybili piątkę i zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować, już tłumaczyli zasady."

Później padł pomysł, by zrobić dyskotekę, było o wiele więcej chętnych. Ciekawe czemu...? Czyżby bali się lasu nocą? W każdym razie, dyskoteka miała mieć miejsce nocą z 30 na 31, później mieli zaczynać się przygotowywać na test odwagi...

+-+-+-+-+-+-+

- Jesteście pewne, że to nasze gimnazjum? - zapytała Runna, spoglądając na nieoświetlony budynek, do którego prowadziła kręta ścieżka.
- Tak myślę. - powiedziała cicho Nuka.

Po chwili można było usłyszeć czyjś złowieszczy śmiech i jakieś szepty. Dziewczyny, niektóre wystraszone, niektóre nie, odskoczyły trochę do tyłu, instynktownie.

- Ray Dark! - krzyknął Mark, który szedł z tyłu, razem z Axelem i Judem. Ten ostatni szepnął mu coś do ucha. - Aaaaa, więc to tylko...! - nie zdążył dokończyć bo Axel jakimś sposobem go uciszył.
- To tylko co? - Zapytała Silvia.
- Nie ważne, chodźmy bo zjedzą wszystkie kanapki, a nie jadłem od rana! - krzyknął Mark, już biegnąc w stronę wejścia do szkoły.
- Znowu trenowałeś od szóstej?! - zdziwiła się zielonowłosa, biegnąc za nim. Ten tylko uśmiechnął się szeroko i podrapał po głowie.

+-+-+-+-+-+-+

Grała jakaś cicha muzyka, ponieważ w sali nie było jeszcze wszystkich zaproszonych osób. Brakowało Keshi, Shawn'a i Nelly. Nikt nie dziwił się z nieobecności pierwszej wymienionej osoby, ale Shawn i Nelly? Nie było to do nich podobne, szczególnie do brązowowłosej, która zwykle była aż zanadto punktualna.

- Nie wiecie gdzie jest... -  Nuka nie zdążyła dokończyć zdania, bowiem drzwi otwarły się a zza nich wyszli Frost i Miss Raimon.
- Przepraszamy za spóźnienie. - powiedziała ta druga, ubrana w dość niecodzienny strój.
- Jeju, jak fajnie jesteś ubrana! - krzyknęła niebieskowłosa, podbiegając do czerwonej ze wstydu Nelly. - Skąd masz ten strój?
- To jest...Pomylili zamówienia... - zaczęła swoje tłumaczenia, lecz przerwała, widząc patrzącego na nią Mark'a. Zrobiła się wtedy jeszcze bardziej czerwona.

Miała bowiem na sobie strój pokojówki, idealnie ubrany. Wyglądała jakby właśnie co wyszła z Maid Café, co wcale jej się nie podobało. Na głowie miała coś na styl opaski, a po bokach głowy dokładnie wymierzone i starannie uczesane kucyki. Celia zaś ubrała coś identycznego, jak strój który miała na sobie gdy miała zostać ofiarowana Królowi Demonów: czarne pończochy, tego samego koloru długie rękawiczki, czerwona sukienka ze złotymi wykończeniami i jakimś białym znakiem na klatce piersiowej a na talii dowiązana jakaś niebieska płachta. Tego dnia nie miała na sobie okularów, lecz nosiła szkła kontaktowe.
Silvia przebrana za czarownicę z czarnym kapelusze i miotłą w ręce. Mniejsza o to, że miotłę miała tylko dlatego, że właśnie sprzątała. Tori miała na sobie żółtą sukienkę do kolan, przewiniętą pomarańczową kokardą w pasie, a na głowie koka, oddzielonego od głowy złotym grzebykiem ozdobnym. Właśnie rozmawiała z Sue, która miała na sobie biały T-Shirt i tego samego koloru mini-spódniczkę, ze złotymi kropkami przy końcówkach. Włosy miała uczesane w kucyka, związanego białą gumką do włosów.
Amber zaś założyła coś na styl gorsetu, obejmującego biust i brzuch do jakichś 5 centymetrów od pępka. Był on jasno-różowy, lecz na bokach i tyle, było widać jedynie czerń. Wybrała także czarną spódnicę złożoną z długich falban, krótką z przodu, wydłużająca się z tyłu, przywiązaną czarnym paskiem. Błyszczące lakierki na średnich obcasach przykrywały końce pończoch: na nodze prawej długiej, a na lewej do kolana, kończących się bardzo małymi falbankami. Na szyi miała coś w stylu naszyjnika, dobranego pod kolor spódnicy, a z uszu zwisały srebrne kolczyki w kształcie okręgów. Miała ścięte, możliwe że na tą okazję, do końca szyi włosy, przewiązane wstążką zamiast opaski. Na prawej ręce widniała "rękawiczka" od ramiona do nadgarstka, dociśnięta kilkoma paskami, a na drugiej czarną, mierzącą około pięć centymetrów od nadgarstka, przepasana czerwoną bransoletką. Nuka miała koszulkę z kołnierzykiem bez ramiączek, szarą z niebieskimi zdobieniami. Na to postanowiła założyć turkusowy krawat. Czarne z niebieskimi wykończeniami spódnica ledwie okrywała jej zgrabne uda do połowy, a 10 centymetrów od kolana kończyły się szaro-czarne kozaki na obcasach o niebieskich podeszwach. Od spódnicy odchodził ozdobny, morski pasek. Runna zdecydowała się na czerwoną spódnicę w szkocką kratkę i czarną koszulkę z krótkim rękawem: nic prostszego, a jednak wyglądało to bardzo dobrze i modnie.

Stroje chłopców były mniej wyszukane: niektórzy postanowili poświęcić się i założyć garnitur, inni zaś mieli całe zamieszanie z ubraniami gdzieś, więc założyli po prostu T-Shirty i spodnie. Byli też tacy, który pozwolili sobie ubrać przebrania, ale byli to nieliczni z całej wielkiej zgrai facetów.

- Skoro już wszyscy są...ZACZYNAMY~! - krzyknęła Nuka do mikrofonu, który wzięła z nie-wiadomo-gdzie i nie-wiadomo-kiedy. Uśmiechnęła się szeroko i rzuciła inne mikrofony do reszty dziewczyn.Wszystkie, jak na rozkaz, uśmiechnęły się, łapiąc narzędzie śpiewu rozdawane przez niebieskowłosą. Zaczęła grać głośna, wesoła melodia. - Oo-oo-łooł-oo yeaah~!
 - Oo-oo-łooł-oo yeaah! - zaczęły jej akompaniować inne dziewczyny, stanąwszy na podeście w parach. Nelly, mimo zażenowania swoim strojem, tańczyła. Wyobraźcie sobie jej minę gdy to robiła... - Say! Hello! Hashagou yo! Say! Hello! Koe wo kasaneatte! - przy śpiewaniu refrenu, dziewczyny skakały, a główną rolę w układzie stanowiły ręce, które bez przerwy się ruszały. Szeroko się uśmiechnęły, śpiewając kolejną frazę, palcami wskazując własne uśmiechy, przybierając różne pozy. - Saidaikyuu no SUMAIRU* wo egakou ka. - następnie zaczęły skakać, z rękami uniesionymi wysoko w górę. - Tobou! Tobou! Sawagou yo. Tobou! Tobou! Minna to dakara koso, Saikou no kyou to iu hi ga arunda. - w tym momencie zaczęły powoli chodzić w kółko po podeście, cudem się nie zderzając. - Kitto egao ga egao wo yobikonde tsunagatte iku...Kotoba mo kyori mo koete! - zaś przy ostatnim zdaniu zatrzymały się, odwracając twarz w stronę wejścia, ponieważ "w stronę widowni" nie pasowało w tym przypadku. Znowu kilka zwrotek i refrenów, po czym ponownie zatrzymały się w miejscu, zaczynając klaskać. - Clap! Clap! Te wo tatakou! Issho ni oto wo kasaneatte, Kono shunkan wo kizami tsukeyou - postanowiły również stukać obcasami, niektóre zaś czubkiem buta w podest. - Saa! Saa! Te wo tatakou! Omoikiri zenryoku de asobou, Koko wa sono tame ni aru basho darou? - ponownie refren, tym razem jeszcze energiczniejszy, by na koniec... - Let's Smile~! - ...Skoczyć wysoko, co dla niektórych było trudniejsze niż dla reszty. Dosłownie przy ostatniej literze przybrały różne pozy: Nuka, wesoło uśmiechnięta trzymała jedną rękę w górze, pokazując kciuk i palec wskazujący; Amber miała lekko ugięte kolano jednej nogi, a prawą zgięła, trzymając w tyle, ręce miała za głową. Starunna, jeśli chodzi o nogi, to miała tą samą pozycję, tylko były bardziej wygięte w prawo, sama się schyliła, prawą rękę zginając trochę, a lewą wystawiła w bok, pionowo stawiając dłoń, Silvia i Celia, odwrócone bokiem do wejścia, również miały uniesioną jedną nogę i były trochę pochylone, Victoria i Sue przybijały piątkę a Nelly, strasznie czerwona, jakoś stała na nogach, ale było widać że ich ugięcie nie było przewidziane. Do tego trochę się trzęsła.

Na żadnej twarzy nie było widać zmęczenia, więc nawet nie zrobiły sobie przerwy. Tym razem na czele stanęła Celia.

- One ! Two ! Three ! GO ! - do tej części układ był prosty i oczywisty: jeden palec, dwa palce, trzy palce i skok. - Hikikaesenaize RYUUSEI BOY! Yuki wa boku sidai, Nakama wo shinjiro RYUUSEI BOY! Shori wa chikai~! - klasycznie; podnoszenie rąk, skakanie, chodzenie, i tak dalej. W sumie, co w tańcach było tak specjalnego? W końcu, jeśli chodzi o kroki, to były bardzo podobne. Zatem, chcąc znaleźć odpowiedź na to pytanie, nie skupiajmy się na krokach, lecz na sposobie śpiewania i tańczenia. Śpiewały wyraźnie, profesjonalnie, można powiedzieć, że idealnie. Tańczyły zaś dynamicznie, nie myląc ani jednego kroku. Każda piosenka różniła się nastrojem, szybkością, częściej lub rzadziej słyszanymi głosami...

Pod koniec piosenki, już trochę zmęczone, zeszły z podestu by odetchnąć, kładąc mikrofony do jakiegoś kartonu. Słyszały oklaski, z czego bardzo się cieszyły. Każda przybiła każdej piątkę, po czym zasiadły w wybranych przez siebie miejscach, wróciły potańczyć do lecącej aktualnie muzyki, którą było "Out Of Gravity", poszły do bufetu, lub po prostu stały jakby wymarłe. Do Celii podszedł Jude, zaczął coś mówić, granatowowłosa przechyliła głowę, po czym pokręciła nią na boki. Strateg przytaknął i poszedł w inną stronę.

- To teraz nasza kolej, nie, Mark? - Jude wziął jeden z mikrofonów z pudła, po czym stanął na podeście, razem z kilkoma innymi chłopakami.
- Tak! Umaku hanasenai kedo jishun motte omou yo..Boku no nakama, saikyou de saikou!
- Dokka no dare ni hidoku baka ni saretatte dou dou to mune wo hatte ikou ze - po chwili ciszy, zagłuszonej muzyką odezwał się Axel.
-  Meguri meguri jikan to kuukan koete bokura deaeta - dodał Jude.
- Sonna suteki na sekai de kata wo narabete waraiaeru tomo ga iru kono kokoro "ai" de michiteru - ta część była dość cicho zaśpiewana przez Shawn'a. Każdy wsłuchał się w dobrze komponujące się razem głosy chłopaków. Gdy tylko skończyli piosenkę, mogli usłyszeć jeszcze głośniejsze brawa niż po występie dziewczyn, mimo że oni, w przeciwieństwie do płci przeciwnej, nie tańczyli.

Impreza trwała dalej: ciasta i ciasteczka zniknęły już po niecałej godzinie, podobnie jak połowa napojów, a każdy był już zmęczony tańcem, nawet jeśli tego nie pokazywał. Mimo to, nikt nie chciał zakończyć spotkania, dopóki Nuka nie przerwała tej milszej części Halloween.

- Ej, a kiedy zaczynamy test na odwagę? - zapytała. Nelly i Amber zerknęły przez okno. Było ciemno, nawet bardzo. Nic dziwnego, był już środek nocy. Przełknęły ślinę, a niebieskowłosa, widząc ich miny, spojrzała na nie pytająco. - Co jest? Nie mówcie mi że się boicie! - Lonbery była wyraźnie podekscytowana nocną wyprawą.
- Ja?! Co ty! - odpowiedziały równocześnie, wstając i machając rękami.
- To dobrze, w takim razie idziemy! - krzyknęła wesoło, wybiegając z pomieszczenia.

Mogło się to wydawać dziwne, ale las znajdował się tylko 30 minut marszu na północ od szkoły. Gdy tam doszli, grupy były już ustalone. Rozdzielili się, połowa grup zaczęła wchodzić do lasu z różnych stron. Po odmierzeniu dziesięciu minut przez Celię i Sylvię, druga połowa, w tym one same, również zaczęli przedzierać się przez krzaki.

+-+-+-+-+-+-+

- No i wtedy, on powiedział mi, że zadane mamy ćwiczenie szesnaste i że trzeba napisać opowiadanie zajmujące co najmniej 10 kartek... - opowiadała Nuka, patrząc przed siebie.

Za nią szła Amber, starając się nie tworzyć zbyt dużej odległości między nimi, ani nie iść zbyt blisko krzaków czy drzew, co już tak proste nie było. W pewnym momencie zatrzymała się, widząc coś błyszczącego na ziemi. Schyliła się, by zobaczyć co to było. Podniosła przedmiot, który okazał się być bransoletką niebieskowłosej, której, swoją drogą, nie było już słychać, co było co najmniej dziwne; w końcu tamta nigdy nie przestawała gadać. Amber wstała i spojrzała przed siebie, szukając w ciemności sylwetki z długimi kucykami, ale nie zauważyła jej.

- Nuka? - na początku wydawało jej się, że Nuka chce ją tylko nastraszyć, ale po chwili zrozumiała, że to nie możliwe: dziewczyna po prostu poszła dalej... - Wiedziałam, że to nie był dobry pomysł, to Halloween. - mruknęła Amber, rozglądając się po lesie. - Nuka, gdzie jesteś?!



*Smile wymawiane japońską mową.

Powróciłam z tym oto rozdziałem bonusowym. Yhy, odwiesiłam bloga, wena  mi bowiem wróciła.
Przepraszam Linę za niedotrzymanie pierwszej obietnicy, ale jak widzisz - druga jest spełniona! Także właśnie jej dedykuję ten rozdział~!

Kocham Was wszyyystkich!

niedziela, 25 sierpnia 2013

#020,5 - Bonus II

Amber nie zeszła od razu po gwizdku. Dopiero gdy Mark podszedł do niej, klepiąc dziewczynę po ramieniu, by się ocknęła, ruszyła w stronę reszty. Jude spojrzał na trenera.

- Ustalę formację na drugą połowę. - powiedział trener, gdy tylko wszyscy się zebrali. Menadżerki rozdawały bidony z wodą i ręczniki. - W bramce, oczywiście, Mark Evans który dalej będzie pełnił rolę kapitana zespołu. Na obronie Nathan, Jack, Starunna a Amber zastąpi Shawn...
- Schodzę?! - zdziwiła się poruszona Amber. - Dlaczego?!
- Na razie jesteś zbyt zdekoncentrowana... - zaczął Jude, ale Amber już nie słuchała. Zajęta była piorunowaniem wzrokiem trenera polskiego zespołu.
- Caleb, Xavier, Keshi i Jude będą na na miejscu pomocników. - kontynuował Percy Trevis. - I na koniec, Nuka i Axel, mam nadzieję że spiszecie się w roli napastników, czekam na kolejne bramki.
- Tak jest! - krzyknęła Nuka.

Po wycieczkach do toalety i po rozmowach strategicznych z Judem, Calebem, Markiem i momentami z trenerem, wszyscy udali się na swoje miejsca na boisku. Amber, siedząca na ławce rezerwowych, patrzyła na Nukę, wzrokiem, mówiącym chociażby "zabij je swoim strzałem!". Druga połowa się rozpoczęła. Jedna z napastniczek reprezentacji polski zaczęła podaniem do koleżanki obok, która cudem wyminęła Axela i Nukę. Niebieskowłosa odwróciła się zdziwiona. "Tej techniki nie pamiętam!" - pomyślała. To samo mówiła teraz sobie Amber, ale skupmy się na meczu. Szybimi ruchami wyminęła również Jude'a, ale Starunna była na tyle szybka, by odebrać jej piłkę. Wykopała ją do Xavier'a, który teraz pędził trochę bliżej bramki. Dryblując ominął napastników wrogiej drużyny, po czym przygotował się do strzału.

- Miecz Meteoru! - krzyknął numer 18.

Piłka skierowała się do bramki, jednak bramkarka, chuda dziewczyna o pomarańczowych włosach, wypowiadając coś cicho złapała piłkę. Wszyscy, prócz Polskich zawodniczek, rzecz jasna, zdziwili się. Dziewczyny wyraźnie poprawiły się od pierwszej połowy. Chłopak biegiem wrócił na miejsce, kiedy bramkarka rzucała do pomocniczek. Tamte podały do wysokiej napastniczki o zielonych włosach, która zaczęła biec w towarzystwie drugiej napastniczki, niskiej brunetki. Podawały do siebie, tym samym mijając kolejnych zawodników Inazumy Japan. Japońska drużyna, nie wiedząc, co robić, stała w miejscu, aż Nuka ruszyła się, chcąc odebrać piłkę dawnym koleżankom.

- Dalej Nuka, uda Ci się! - krzyczała Amber, która co jakiś czas patrzyła na trenera i na menadżera Polski.

"- Dobry wieczór, mówi Amber Stourt... - powiedziała Amber do słuchawki telefonu. Była noc, wszyscy spali, mogła wreszcie spokojnie zadzwonić.
- Czekałem na telefon od południa, co tak długo? - odezwał się znajomy głos w słuchawce.

- Słuchaj, powiem krótko i zwięźle, nie będę powtarzać.
- Zamieniam się w słuch.
- Jutro mecz. Jeśli wygracie, wracam. Jeśli nie, macie nawet nie próbować ze mną rozmawiać. - powiedziała stanowczo.
- Tak prosto, na prawdę? Lepiej już zaczynaj się pakować. - zaśmiał się.
- Wierzę w nich. Wierzę w moich przyjaciół. - mruknęła Amber, rozłączając się.
- Amber, co tu robisz? - Nuka spojrzała na kontur przyjaciółki, ledwo widoczny w ciemności.
- Nuka?! Ja...Szłam po picie."

Włosy dziewczyny falowały na wietrze, gdy biegła do bramki. Amber wstała, w momencie kiedy kopnęła do bramki, wykonując jedną ze starych technik. Niestety piłka została zatrzymana przez bramkarkę. Dziewczyna wykopała futbolówkę do koleżanek z pierwszego rzędu, które pobiegły w stronę bramki japońskiej drużyny. Mała napastniczka uderzyła piłkę do góry, a ta wyższa wyskoczyła w powietrze kopiąc ją odwrócona do góry nogami. Piłka wpadła do bramki mimo refleksu Marka w postaci Ręki Majina. Jeden do jednego.

- Zmiana? - zdziwił się Mark.
- Kto wchodzi? - popatrzył na wyświetlone numerki Jack.

Na boisko weszła Amber, a Shawn zszedł. Zamieniając się, przybili piątkę.

- Dasz radę? - spytał szeptem, szybko szarowłosy.

Dziewczyna przytaknęła i ustawiła się na swojej pozycji.

- Nuka, potrzebna mi będziesz! Wiesz o co mi chodzi! - krzyknęła do przyjaciółki, patrząc na trenera dziewczyn zdecydowanym wzrokiem. - Nie przegram. - szepnęła.

"Niecała minuta do końca meczu! Polska ciągle ma 80% posiadania piłki. Dziewczyny ciągle ruszają w stronę bramki. Na szczęście w pomocy bardzo pomogła Amber Stourt która po dłuższej nieobecności w drugiej połowie wreszcie wróciła na boisko! Co?! Amber pędzi u boku Nuki Lonbery która przygotowuje się do kopnięcia i..."

- Jesteś pewna? Możesz po tym nie wstać. - spojrzała na Amber.
- Nie możemy przegrać. - odpowiedziała.

"...goooooooool! Panna Stourt i Panna Lonbery strzeliły! Ale o co chodzi? Czemu brązowowłosa nie podnosi się z ziemi na którą przed chwilą nieszczęśliwie spadła? O co chodzi?"

- Amber! - krzyknęła Nuka, klękając obok koleżanki.
- Co jej jest? - Mark przybiegł do leżącej na ziemi dziewczyny.
- Amber?! - Shawn również przybiegł do przyjaciółki, mającej zamknięte oczy.
- Wszystko... - ruszyła ręką. - Jest dobrze. - powiedziała, otwierając oczy. Wstała, choć przyniosło jej to trochę trudu.

Słychać było gwizdek, mający zakończyć pierwsze spotkanie Football Frontier International, w skrócie FFI.

+-+-+-+-+-+-+

Gdy wyszła z szatni, Amber ruszyła w stronę toalet. Po drodze natknęła się na jedną z dawnych koleżanek z zespołu.

- A kogoż tu widzę? - spojrzała na nią. - Amber!
- Lilly, możesz mnie zostawić? - poprosiła spokojnie.
- Ależ zarozumiała się stałaś odkąd wyjechałaś. - "oburzyła" się fiołkowowłosa.
- Zostaw mnie. - powiedziała wyraźniej i jakoś...inaczej.
- Aleś ty śmieszna, nawet z koleżanką nie pogadasz?

+-+-+-+-+-+-+

- Axel...Możesz poczekać? - zawołała Keshi do wychodzącego z męskiej szatni napastnika.
- Mhm. - podszedł do niej. - Słucham?
- Ja...Ten no...Chciałam Ci coś powiedzieć. - powiedziała cicho.
- Tak?
- Bo ja ten...Chciałam Cię spytać...Czy...Albo inaczej. Co byś zrobił...gdyby się okazało że Cię k...k...koch-cham...?
- Zrobił bym o tak. - powiedział, po czym złapał ją za podbródek i pocałował ją.
- To Ci powiem, że Cię kocham. - uśmiechnęła się zaczerwieniona.
- Chciałabyś być moją dziewczyną? - uśmiechnął się.
- Eee. Tak... - powiedziała odwracając wzrok, po czym odbiegła zanim Axel zdążył cokolwiek zrobić bądź powiedzieć. - Amber! - krzyknęła, chcąc podzielić się swoim szczęściem z koleżanką. Dopiero gdy bardziej zbliżyła się do przyjaciółki, usłyszała czyjś śmiech i zobaczyła czerwony ślad na policzku brązowowłosej. - Zostaw ją! - krzyknęła do nieznajomej z przeciwnej drużyny, która najwyraźniej uderzyła Amber.

Keshi uderzyła Lilly w twarz, zdenerwowana. Syknęła coś i groźnie się popatrzyła, spoglądając za uciekającą dziewczyną.

- Coś jeszcze Ci zrobiła? - zapytała z troską w głosie.
- Nie, nic...

Kurcze ludzie, wiem że nudny!
Wiem wiem
Ale dodałam agresji Keshi. No i już jest dziewczyną Axela. No i skończyłam mecz. I trochę Amber było. Możecie się spodziewać niespodzianki w trzeciej części bonusu xp Sama jeszcze się zastanawiać co z pomysłów wybrać.

Byłam dziś na dniach Mielca. I grali Golec uOrkiestra. No i było fajnie. A wyszliśmy koło 17, a wcześniej był obiad a przed obiadem spacer i kurde nie miałam kiedy rozdziału pisać. Więc sorry że krótki, ale obiecałam że go wstawię dzisiaj i wstawiłam dzisiaj. Szczegółem jest że gdybym o dziesięć minut się spóźniła to już nie byłoby dzisiaj a jutro. Ale to szczegół...

Kocham was. Buziaki i czekam na komenty i impressions~

niedziela, 11 sierpnia 2013

#017,5 - Bonus I

Był wieczór. Zawodnicy Raimona zbierali się do domów, po ustaleniu godziny pojawienia się na lotnisku. Amber z Nuką szły już główną drogą, zmierzając w stronę ich ulubionej lodziarni. O ile była jeszcze otwarta. Nagle, Nuka poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. To Starunna, z wesołym uśmiechem stała za nią.

- Możemy, Keshi i ja, przyłączyć się? Trzeba uczcić przyjęcie do drużyny!
- Im nas więcej, tym lepiej! - stwierdziła zadowolona Nuka.

Niestety, gdy doszły do budki, okazało się, że była zamknięta.

- Hm...Teoretycznie mogłybyśmy iść do mnie. Tylko najpierw musiałabym pójść do sklepu. - Nuka zastanawiała się nad czymś.
- Ja chętnie! - dwóch brązowowłosych dziewczyn i jednej blondynki, czyli Amber, Starunny i Keshi nie trzeba było namawiać.

Dom Nuki był na lewo od lodziarni. Był to średniej wielkości dom rodzinny, pomalowany z zewnątrz na biało. Dziewczyny zachwycały się jej domem, prócz Amber która przyjaciółkę odwiedzała dość często. Niebieskowłosa zaprowadziła koleżanki do swojego pokoju.

- Pójdę po napoje i ciasteczka. Rozgośćcie się! - uśmiechnięta dziewczyna wyszła z pokoju.

Sypialnia Nuki miała jasne, żółte ściany i niebiesku sufit, na którym powieszona była lampa z okrągłym, materiałowym abażurem. Drewniane łóżko o miękkim materacu było pięknie zaścielone. Dziewczyny usiadły na błękitnej poszewce od kołdry przyglądając się towarami na półkach. Były nimi głównie mangi i anime shoujo. Sportowe też się znalazły. Nie zabrakło również książek, polskich jak i japońskich. Z boku leżało kilka gier a na nich pudełko ze słodyczami. Amber wyglądała przez okno, znajdujące się na długości łóżka. Odsłonięta przez nią biała, koronkowa firanka nie zasłaniała już ładnego widoku miasta. Wysokie budynki było widać tuż za pełnym zieleni parkiem, obok którego znajdowała się lodziarnia.

- Nocą wygląda ładniej, nie, Ami? - nagle, niczym ducha, Nuka znalazła się przy przyjaciółce.
- Aaaa! A, to tylko ty, Nuka. Racja. 
- Dziewczyny, a może zostaniecie na noc? Będzie fajnie! 
- Co? Ja w sumie mogę...Ale muszę uprzedzić rodziców. - Starunna spojrzała na korytarz, gdzie stał stolik z telefonem.
- Telefon jest w korytarzu. - "gospodyni" uśmiechnęła się wesoło.

+-+-+-+-+-+-+

Dziewczyny śmiały się, słuchając nawzajem swoich opowieści. Zajadały ciasteczka i piły herbatę, która została zrobiona między wypiciem jednej a drugiej puszki Coca-Coli. Jako że herbata była z fusami, Nuka popatrzyła na Amber, która już wiedziała, że niebieskowłosa ma jakiś pomysł.

- Powróżymy z fusów? - Nuka przerwała Keshi opowiadającej właśnie o tym, jak to rozmowa z Markiem była śmieszna.
- Wspaniały pomysł! - wszystkie dziewczyny dopiły herbatę.

Nuka postanowiła zacząć jako pierwsza. Obróciła naczynie dwa razy w prawą stronę, i już miała wypowiadać życzenie, już kładła ręce na kubku, ale upmniała ją Amber, mówiąc, że kubek powinno się obracać trzy razy. Gdy już poprawiła swój błąd, dziewczyna zamknęła oczy, a gdy je otworzyła, przyglądnęła się fusom.

- Nie uważacie, że to przypomina anioła? - zapytała.

Koleżanki pochyliły się nad kubkiem, spoglądając na dziwny kształt. Było to jak patyk z główką i kokardką, lub skrzydłami, z tyłu. Po chwili rozmyślań i cichych kłótni, dziewczyny zgodziły się z Nuką, która najwyraźniej niedługo dowie się czegoś dobrego. Starunnie zaś udało się zobaczyć fontannę co oznaczało wiele miłych chwil w gronie przyjaciół. Keshi zobaczyła gitarę. Zajrzała do książki którą posiadała Nuka, p czym nie uwierzyła definicji. 

- Z-Zakocham się?
- Gratulacje! Na pewno to będzie ktoś wspaniały. I nie będzie mógł Cię odrzucić! - Nuka zaczęła skakać po pokoju. Była po prostu szczęśliwa, że przyjaciółka kogoś sobie znajdzie.

Keshi zaczerwieniła się i odwróciła wzrok od filiżanki. Fusy trochę kłamały. W sumie, ona już była zakochana, ale po zobaczeniu wróżby, postanowiła wziąć się w garść i mu to powiedzieć. Nagle Amber odskczyła od swojej filiżanki, jakby przerażona przepowiednią. W filiżance znajdowało się kółko z postrzępionym konturem, co było chyba kapustą. Ktoś posądzi Cię o zdradę - to właśnie fusy chciały jej powiedzieć. Amber jakby wiedziała o co chodzi, szybko pomachała filiżanką na różne strony, chcąc zapomnieć o kapuście. Zobaczyła klepsydrę, więc szybko sięgnęła po książkę.

- Zdecyduj się na coś, bo obecnie jesteś jakby w zawieszeniu, ktoś oczekuje konkretnej odpowiedzi. - przeczytała, otwierając szerzej oczy. - T-To są zwykłe bzdury! - Oburzyła się ale jej głos drżał. - Zaraz wrócę! - wybiegła z pokoju, zmierzając w stronę łazienki.
- Co jej się stało? - Keshi spojrzała na drzwi.

+-+-+-+-+-+-+

Stała, patrząc w lustro. "Jakim cudem? Chciałam chociaż trochę się odprężyć! Czemu nawet tu wszystko musi mi to przypominać?!" - Brązowowłosa wpatrywała się w swoje odbicie, dokładnie w swoje oczy. Starała się uspokoić, a gdy jej się udało, wróciła do dziewczyn, które grzebały w książkach Nuki.

- Amber, wszystko dobrze?! - właścicielka pokoju podbiegła do najlepszej przyjaciółki, zmartwiona.
- Tak, tak, nic mi nie jest. - uśmiechnęła się, po czym ruszyła w stronę półki z mangami.

+-+-+-+-+-+-+

Było coś koło pierwszej, gdy dziewczyny rozpoczęły próby zmieszczenia się we czwórkę na łóżko Nuki. Nie było to proste na łóżku jednoosobowym. Popychały się ze śmiechem i  cichymi "Au!". W końcu umieściły się w poprzek materacu, A Nuka zgasiła światło. Plotokwały jeszcze jakiś czas, aż w końcu po kolei zaczęły usypiać.

+-+-+-+-+-+-+

Pierwsza wstała Amber, która w nocy budziła się rzez koszmary. Gdy wstała, przykryła Nukę która w nocy najwyraźniej się odkryła. W domu wcale nie był tak strasznie ciepło, więc odkryta być nie powinna. Wieczorem gospodyni stwierdziła, że rano będą mogły pożyczyć jej ciuchy, jeśli się zmieszczą, więc brązowowłosa otworzyła szafę i wyciągnęła z niej jedną z licznych sukienek, ale spoglądając na metkę, stwierdziła, że się nie zmieści. Wygrzebała więc dżinsy i koszulkę na ramiączkach, na co zarzuciła cienki sweter. Ruszyła do łazienki, gdzie założyła pomarańczową opaskę i wymyła zęby i ręce. Gdy wróciła do pokoju po torbę, dziewczyny dalej spały. Amber uśmiechnęła się lekko i zeszła do kuchni, gdzie wyjęła po dwie kromki chleba dla każdego i posmarowawszy je dżemem truskawkowym, położyła na talerzach przygotowanych przez nią wcześniej na stole. Do szklanek wlała mleko i wyszła do domu, po swoje rzeczy. Reszta miała czas na obudzenie się i pójście na zbiórkę. 

+-+-+-+-+-+-+

- Hej, gdzie jest Amber? - Starunna rozejrzała się po pokoju.
- Chodźcie na dół! Ktoś przygotował śniadanie! - zawołała Keshi.
- Amber najprawdopodobniej wyszła już do domu a wcześniej przygotowała nam śniadanie. - stwierdziła Nuka.

+-+-+-+-+-+-+

- Ami, dziękujemy za śniadanie! - krzyknęła niebieskowłosa napastniczka reprezentacji Japonii, przerywając przyjaciółce rozmowę z jej przyjacielem, Shawn'em.
- Nie ma za co. - Amber odwróciła się w stronę bliskiej koleżanki z uśmiechem.

Sala była pełna gimnazjalistów z walizkami. Wszyscy, bez wyjątku rozmawiali. Keshi właśnie podchodziła do Axela, kiedy trener otworzył drzwi. Wszyscy zaniemówili i podbiegli do niego.

- Gotowi do drogi? - zapytał, a słysząc entuzjastyczną odpowiedź, ruszyli w stronę autobusu, zaparkowanego na poboczu. W nim mieli dolecieć na lotnisko.

+-+-+-+-+-+-+

Kilka dni później, do ich hotelu na wyspie, w dzielnicy japońskiej zadzwonił telefon. Odebrał Mark.

- Dzień dobry! - wypowiedział do słuchawki.
- Witam, czy mogę poprosić pannę Stourt do telefonu? - odpowiedział męski głos.
- Przepraszam, ale Amber wyszła na spacer z przyjacielem. Ale mówi jej kapitan, przekażę wiadomość.
- Kapitan? Więc pewnie już Pan wie. Chciałem z nią ustalić datę wylotu do Polski. Może ją Pan poprosić o oddzwonienie w jak najszybszym czasie? 
- Wylotu do Polski? Ale o co chodzi?! - kapitan miał spytać się o więcej rzeczy, ale głos z telefonu mu przerwał.
- Czyli Pan nie wie. - mruknął. - Dziękuję z góry. - rozłączył się.

+-+-+-+-+-+-+

- Chciałam Cię o coś zapytać... - Amber spojrzała na Shawn'a a następnie na ziemię.
- Słucham więc pytania. - Chłopak o szarych oczach przeniósł wzrok na Amber.
- Bo wiesz...Chodzi to że...No...Pamiętasz że pochodzę z damskiej drużyny z Polski, prawda?
- No.
- I ostatnio...Tuż przed naszym meczem który miał pomóc trenerowi wybrać najlepszych z najlepszych...Menadżer tamtej drużyny zaproponował mi... - przełknęła głośno ślinę. - Powrót do Polski...Nie chcę żeby inni się o tym dowiedzieli...
- Nie mów mi, że się zgodziłaś! - Przyjaciel brązowowłosej stanął w miejscu, przyglądając się jej.
- Oczywiście że nie! - krzyknęła, zdenerwowana. - Wracajmy już. - mruknęła, odwracając się.
- Ale dalej nie znam pytania. - przytrzymał ją za rękę.
- N-Nie ważne, wracajmy! - zatrzymała się, nie odwracając głowy.
- Chcę je znać. - powiedział stanowczym głosem, zupełnie nie jak on, jednak puścił jej rękę. 
- Co...C-Co... - na ziemię skapywały jakieś krople. Shawn rozejrzał się, ale nie padało. Nie musiał długo się zastanawiać, co się stało. Podszedł do  Amber i przytulił ją przyjacielsko.
- Już dobrze, nie masz nad czym płakać. - uśmiechnął się lekko do niej. Amber wtuliła się w przyjaciela, jak to czasem robiła, gdy płakała niedaleko niego.
- Co mam zrobić?! - krzyknęła, zapłakana.

+-+-+-+-+-+-+

Zapukała do drzwi, a wchodząc zauważyła że najwyraźniej coś przegapili. Czyżby jakieś zebranie? W stołówce siedzieli bez wyjątku wszyscy, przerwali rozmowę gdy tylko Amber z Shawn'em weszła do pomieszczenia.

- Amber, jak mogłaś?! - Kevin, wyraźnie zdenerwowany wstał z krzesła, i najprawdopodobniej podbiegłby z przygotowaną pięścią, gdyby nie Nuka z Markiem go nie zatrzymali.
- Kevin, uspokój się! - krzyknęła Nuka. - Mówiłam Ci, ze Amber nie mogłaby nam tego zrobić!
- A-Ale czego zrobić? - Amber przestraszona stała w drzwiach stołówki, mając przed oczami myśl, że się dowiedzieli. 
- Przestańcie, to jest jej decyzja... - zaczął Mark. - Amber, dzwonił jakiś mężczyzna, pytał się o datę twojego powrotu do Polski, masz do niego zadzwonić... 
- To nie tak jak myślicie! -  odsunęła się trochę do tyłu.
- Mówiłaś że się nie zgodziłaś... - Shawn zatrzymał ją ramieniem, by nie uciekła.
- No bo się nie zgodziła! - Nuka krzyknęła na cały hotel, wstając i podbiegła do Amber. - Prawda, Ami? Nie wyjeżdżaj!
- Nie wyjadę... - uśmiechnęła się lekko, przytulając przyjaciółkę. 

+-+-+-+-+-+-+

"I wielki mecz się zaczął. Pierwszy mecz FFI, Inazuma Japan vs. Polish Butterfly. Inazuma Japan zaczęła podaniem Axela Blaze do Nuki Lonbery która kopnęła do tyłu. Co?! Już na początek bramkarz, Mark Evans, zaprezentuje nam swoje umiejętności na boisku, z dala od bramki? Numer 1 biegnie właśnie w stronę wrogiego zespołu! Zaraz, zaraz, podał do napastnika o numerze 11. Axel Blaze przyjął podanie, nie oglądając się za wracającym na swoją pozycję kapitanem drużyny! Czyżby to wyjście na środek boiska miało zmylić lub dać do myślenia polskim piłkarkom?" - mówili komentatorzy. 

- Amber, do Ciebie! - krzyknął po jakiejś chwili trwania meczu Jack.

Amber, jakby głucha, stała przyglądając się menadżerowi swojego dawnego klubu, który chytrze się uśmiechał. "Co on knuje?!" - myślała, zapominając o meczu. Piłka przeleciała obok niej, trafiając pod nogi kapitana, który na szczęście nie przepuścił ją do bramki. Jude spojrzał porozumiewawczo na Caleba. Ten kiwnął głową i podniósł rękę, by kapitan mu podał piłkę. Gdy ją dostał, podał do dawnego kapitana Akademii Królewskiej. 

- Powiemy im w czasie przerwy, teraz nie ma czasu. - szepnął Jude do kolegi, biegnącym obok niego. 

Ten kiwnął głową, nie miał innego wyboru jak się zgodzić. Sharp podał do Nuki, która biegła w stronę bramki. Mijała dawne koleżanki z zespołu. Znała jak nikt inny ich dawne techniki, a nie nauczyły się, najwyraźniej, żadnych nowych. Albo trzymały niespodziankę na później. Gdy dobiegła do obrony, kopnęła...ale do tyłu, pomiędzy Shawn'a i Axela, którzy kopnęli ją w tym samym czasie. Crossfire wleciał do bramki zanim dziewczyny się obejrzały.

- Co?! - zdziwiły się dziewczyny, gdy bramkarka nie zdążyła wykonać swojej techniki. 

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-0 dla Inazumy Japan...



Opisałam pierwszą połowę meczu, a drugą opiszę w drugiej części bonusu <33 Sorki, czasem zachowania mogły nie pasować do charakteru (a nawet cały czas). A, i nie myśleć że zmieniłąm informacje miedzy Shawnem a Amber, po prostu to była przyjacielska reakcja :x Chciałabym mieć takiego przyjaciela ^.^

Jeśli będziecie chcieli dodać sobie przyjaciół, wrogów czy kogokolwiek do swojej postaci, możecie do mnie pisać, bo będzie kilka części bonusów. 

Kocham was za ponad 3 000 wyświetleń. 

Dziękuję i przepraszam że tak długo czekaliście!
Szkielet Smoka Zaczarowane Szablony